_Blog martel6m
gdzie wszystko, co było, łączy się z tym, co jest 2010-03-11

 


ta geometria nazywa się


Jak łatwo wyrazić Złoty Podział, Doskonałą Harmonię w języku geometrii.... Złoty podział czyli doskonałe proporcje wszystkiego do Całości i między sobą - Grecy odkryli to już z 2600 lat temu, i od nich przejęli wszyscy inni, cały nasz świat, cywilizacja Zachodu. Opierając się na jego zasadach zbudowali arcydzieła harmonii w architekturze, ustanowili kanon doskonałych proporcji ciała ludzkiego, odkryli, że we wszystkim, co instynktownie uważamy za piękne znajduje się ta sama proporcja, proporcja idealna - nazwali ją liczbą "fi" (tak, jak średnica w fizyce, ale w matematyce "fi" jest STAŁĄ taką samą jak bardziej sławne "Pi" i wynosi circa: 1,618033989... strasznie ciężko to wyrazic za pomocą cyfr, za pomocą lat, za pomocą sukcesów, nowych, wspaniałych prac, awansów zawodowych, numerów i stanów konta, lat, które już zainwestowaliśmy w ...


dążenie?


ale dokąd?


patrząc GEOMETRYCZNIE to jest banalnie proste: wystarczy linijka i cyrkiel - dwa patyki. Geometria stała moją ...nie, nie obsesją, w ogóle jej nie studiuję, jako najcudowniejszej dziedziny matematyki, stała się moim Sposobem Widzenia Życia i Całej Reszty.



Od dziecka fascynowały mnie kalejdoskopy. Uwielbiałem się wpatrywać w zmieniające się barwne struktury i zawsze długo się gapiłem, nim obróciłem.



KAŻDA struktura ma swoje własne Piękno. Każda. Ale jednak w danym momencie jedne Bardziej, inne - nie to, że mniej, ale: NIE TERAZ. Być może nigdy, być może już wkrótce. Zaczynam myśleć, że nie ma "Złych" i "Dobrych" dróg w życiu, każda ma swoje piękno i widać była niezbędna, skoro się wydarzyła.


Zaczynam też myśleć, że wreszcie odnalazłem odpowiedź na pytanie, które nurtuje mnie od początku dorosłego życia. Dlaczego Ważniejsze jest JAK COŚ robisz, niż TO, CO robisz.



To, osiągnąłeś, co nagromadziłeś, na nic ci się nie przyda, w gruncie rzeczy jest ci niepotrzebne już teraz, w momencie, kiedy to zdobyłeś. Tylko siebie ma się zawsze. A co można o tym powiedzieć? Tylko tyle, czy to jest Piękne, czy naprawdę głęboko nam się podoba, czy teź nie.


Każda chwila jest ostatnia, umiera się tysiące razy - Piękno nie rdzewieje.


To jedyne, co zostanie z nami do samego końca i duuużo dłużej. Piękno, jakie potrafimy... naprawdę, brak mi słów.


Więc po prostu przyglądam się swojemu życiu jak w kalejdoskopie - byłem tu, byłem tam, byłem menadżerem, byłem lumpem, byłem kochającym mężem i partnerem, byłem rozpustnym cynikiem, byłem pijakiem, byłem naukowcem, byłem przeklętym artystą, byłem prostym nauczycielem na wsi, byłem robotnikiem, byłem kierownikiem, byłem edytorem, byłem autorem. Byłem szczęśliwy i radosny, byłem wrzucony w otchłań depresji.


Nieraz, będąc na fali skucesu w całym, wydawałoby się, życiu - nie odczuwałem Tam Piękna. Niekiedy, będąc na tzw. "samym dnie" porażki życiowej i upadku, byłem zalewany przez fale Przedwiecznego Piękna i Zrozumienia - a ludzie wokół mnie odbierali to, zupełnie nie wiem jaką drogą, i zdarzały się cuda.


Nie ważne CO, ważne JAK - rozumiecie? nie umiem tego lepiej wyrazić słowami... przepraszam.


Ale umiem to Pokazać geometrycznie, to te trzy obrazki powyżej, kryształy najzwyklejszej wody którą w trakcie zamarzania poddano laboratoryjnie działaniu ludzkich MYŚLI, Intencji, uczuć... Poddano działaniu ludziego nastawiena. Woda może krystalizować na miliardy sposobów, wynika to z jej dipolowej stuktury molekularnej, tzn. z geometrii cząsteczki H20. Woda chlorowana z kranu krystalizuje dając ohydny obraz zaburzonego chaosu. Woda w płatkach śniegu krystalizuje... wiadomo. Ale jakże pięknie krystalizuje woda z nieskażonych górskich potoków, a jeszcze piękniejszą geometrię przybiera woda, nad którą kilkoro ludzi skupiało się na jednej pięknej myśli, jednym pojęciu. Pierwszy obrazek w tej notce przedstawia geometyczny obraz (przetłumaczyła z języka, przetłumaczyła z uczuć i z idei również - Panna H2O: -


PRAWDA.


Drugi to:  - MIŁOŚĆ


Trzeci: WDZIĘCZNOŚĆ.


Gdybym miał wybrać tylko 3 najważniejsze dla mnie słowa na świecie, to te właśnie.


Nie, że nie podoba mi się Prawda, Piękno, Dobro albo nie lubię Wiary Nadziei i Miłości - to są inne trochę, ale równie piękne geometrie. Równie wartościowe - tyle, że teraz dla mnie przyszła pora na tą konkretną: the truth, love and gratitude.


Wokół tych osi układa się moje życie, w siatce tych wymiarów widzę SENS mojego bycia. Żadne pieniądze, żadne powodzenie czy sukces nie ma mocy wyznaczania kierunków.


Wyznaczania Kierunków, wyznaczania Osi świata, który jest mój, albowiem go tworzę, go zamieszkuję i za niego odpowiadam w każdej chwili i na zawsze.


"Daj Światu co masz w sobie najlepszego - a On odpowie ci tym samym" - pamiętam to z filmu Siesta już chyba z 20 lat... prawie możnaby podejrzewać, że powiedział to Coelho.


napisałem dobry tekst, więc kończę, dopóki jest szansa, że ktoś to jeszcze przeczyta.


O pochodzeniu tych Obrazków Powyżej: - Masaru Emoto stał się znany na cały świat z powodu swoich eksperymentów z krystalizacją tysięcy różnych próbek wody, z których część pochodziła z najróżniejszych możliwych źródeł, część została w trakcie zamarzania poddana działaniu różnych rodzajów muzyki, część została skrystalizowana w pojemnikach opatrzonych japońskimi piktogramami wyobrażającymi takie pojęcia jak radość albo gniew, a nad częścią medytowała przypadkowa grupka ludzi na tematy typu "Miłość" albo "Adolf Hitler". Woda za każdym razem zamarzała w innej strukturze geometrycznej.


Ten 3-minutowy filmik wyjaśnia wszystko co robił pan Emoto (w info) i POKAZUJE, o co chodzi. Natrafiłem na to przypadkiem 2 lata temu, a może i 3, gdy jeszcze mieszkałem na Kalwaryjskiej z Waryjatką, potem rzecz we mnie kiełkowała w mieszkaniu na Krasickiego, a gdy przeniosłem się już sam na Lubelską, jakby o tym zapomniałem. Teraz, od kiedy żyję w Shire hobbitów, wróciło i objęło panowanie.


enjoy










dlaczego podążanie za nauką Jezusa z Nazaretu czyni mnie wrogiem Kościoła Katolickiego? 2010-03-06

temat jest OGROMNY, i nijak nie uda mi się wypowiedzieć w jednej notce, ale każda droga zaczyna się od pierwszego kroku (dzięki "...") więc napiszę chociaż tyle, ile zdołam napisać, prawdopodobnie będzie to niezrozumiałe dla przytłaczającej większości, albowiem pozbawione dalszych części - ba, całości wypowiedzi - ale cóż, opcja żeby napisać to porządnie NIE UDA SIĘ z tego powodu, że NIE DOSTAŁEM POZWOLENIA Z GÓRY, aby nauczać - więc mogę tylko wspominać od czasu do czasu o swoim prywatnym rozumieniu Boga, Jezusa, Nauki Jezusa i co Kościół z tego zrobił.


i już poczułem dziwną słabość, która utrudnia mi kontynowanie.


najprawdopodobniej jest to zmęczenie, wszak jest jest 1 w nocy, a pracę skończyłem o 22, i ciężka to była dziś praca. ale może ma też trochę racji alehan, człowiek, który był księdzem z wiary, i dane mu było ZOBACZYĆ CZARNO NA BIAŁYM, jakimi demonicznymi mocami posługuje się Kościół Katolicki aby Raz Na Zawsze przywiązać do siebie owieczki. Owieczki, które Dają - pieniądze, energię, znaczenie, wpływ - whatever.


Alehan, polski ksiądz, który opuścił Kościół aby ożenić się z kobietą, którą kocha, i za to został wyklęty, napisał co nieco o jego Duchowych odczuciach jako wyświęconego księdza. Możecie mi wierzyć, lub nie, ale ale katolicy - wyznawcy Miłości zaczęli mu przesyłać maile z wprost wyrażonymi groźbami zabójstwa, mordu a i to w cierpieniach. Wkrótce portal, na którym publikował, Odciął się od niego publicznie, ze strachu, aby ich nie skrzywdzono. Fizycznie czy prawnie.


To właśnie katolicyzm - "religia Miłości". (ha ha, szyderstwo, przepraszam za łopatologię).


Co takiego napisał Alehan - dla mnie nic specjalnego, bo już dawno odkryłem, że Kościół Katolicki stał sie synem kłamstwa i NA MAKSA FAŁSZUJE, KŁAMIE, sfałszował nawet Dekalog, 10 Przykazań i wcale się tego nie wstydzi; -  po ZMIENIENIU SŁÓW BOGA, tak, aby pasowały im do bieżącej polityki, i dalszym utrzymywaniu, że są to słowa Boga - dla mnie stali się  NIEWIARYGODNI. Kłamuczuchy podłe, ale CO INNEGO skłamać policjantowi: -  "proszę pana, to nie ja" - a co innego podać światu do wierzenia jako SŁOWA BOGA - KŁAMSTW0 CZYSTE I OCZYWISTE.


Zerżnęli dokładnie na przeciwieństwo Drugie Przykazanie - bo to im pasowało, żeby mieć WIĘCEJ POTĘGI.


mówiłem to już z 8 razy, były tu liczne dyskusje, ale dyskusje  były o "okolicach" nie o meritum - DRUGIE PRZYKAZANE DEKALOGU ZABRANIA CZCZENIA JAKICHKOLWIEK WIZERUNKÓW. Ani cudownych obrazów, ani cudownych rzeźb, ani nawet znaków graficznych. Czy będzie to krzyż, czy gwiazda, czy kółko z kropeczką (moje ulubione, bez religijnego znaczenia :)


zamiast napisać, jak jest napisane w Dekalogu: "Nie będziesz oddawał Czci niczemu, poza niepoznawalnym Bogiem, a w szczególności ŻADNYM OBRAZOM.... ITD ITP) Kościół Katolicki dopuścił się grzechu śmiertelnego - zamienił słowa Boga na swoją odwrotną wersję - "Nie będziesz miał bogów innych przede mną".


KOchani, to naprawdę NIE JEST TO SAMO.


to jest KŁAMSTWO. A w świecie biblistyki istnieje akceptowana przez wszystkich definicja Szatana - zarówno przez tych, którzy wierzą w jego istnienie, jak i tych, którzy uważają, że szatan NIE MA PRAWA ISTNIEĆ, więc nie istnieje.


Definicja Szatana brzmi: "Jest on Ojcem Kłamstwa i Samym Kłamstwem".


Jest to bardzo teologicznie głebokie i uzasadnione zarówno w Biblii, jak i jeszcze bardziej w teolgii katolickiej. Ta sama definicja istnieje we wszystkich religiach, które dopuszczają istnienie sił chaosu.


Kościół wygląda w tym świetle na nieźle powiązanego z siłami Ciemności, czyż nie?


Potem wygląda jeszcze gorzej. Ale równoważą to ludzie, cudowni, przefantastyczni LUDZIE, którzy są zwykłymi trybikami tej machiny, znaczy Kościoła. Oni mają w dupie Kościół. Ich wali, że powiesz im, że Kościół Katolicki stał się sługą Szatana, choć powstał aby mówić ludziom to, że kiedyś tam dawno temu był człowieki taki zwykły,  nawet biedniejszy od przeciętnej, w dolnej ćwiartce, mięso tylko w sobotę  na obiad. Isa, tak to się chyba wymawiało po aramejsku.


I ten człowiek czuł, że ma coś do powiedzenia. Więc starał się Powiedzieć. Przekazać.


Starał się bardzo. Widać to w wielu. kilkunastu sytuacjach w Ewangeliach, gdzie Jezus Strasznie Chce Się Wypowiedzieć, bo to ważne, a te tumany, ci apostołowie, nic nie rozumieją.


Oczekuję Propozycji, urządzam konkurs: gdzie np. BÓG NASZ JEZUS CHRYSTUS skarży się na to, że go w ogóle  nie rozumieją jego bliźni, w tym wypadku apostołowie. Ja sam widzę chyba z 5. Jak ktoś mi poda chociaż jedną, to wysyłam flaszkę whisky pod wskazany adres i MAM TO  NA  MYŚLI. Czyli obiecuję.


(oczywiście nie chodzi o jakąś whisky single-malted z rodzinnej destylarni w numerowanych butelkach, opalaną torfem i czerpiącej wodę z lokalnego  Ness - to kosztuje 2/3 mojej dziennej pensji. Nie, konkurs jest o jakąś szkocką 0,7: teacher's, grant's, goose, a - międzynrodowy johnny walker.. jeszcze są ze 3 marki, zapomniałem. Gąszcz zaczyna się, gdy wchodzimy półkę wyżej, ale tego nie wyślę :P)


DAM WAM, KOCHANI, kurwa nawet DWIE GODZINY czasu, który spędzam w pracy, przez te dwie godziny zarabiam na jedzenie przez dwa dni, przez dwie godziny zarabiam na 120 zapalniczek piezoelektrycznych i  coś około 24 kg ziemniaków... ale inne rzeczy są droższe.


np, alkohol i papierosy. są IDENTYCZNIE W TEJ SAMEJ CENIE, co w Polsce. Tu paczka papierosów kosztuje godzinę pracy - dlatego większość populacji Anglii skręca. Golden Wirginia 50 g kosztuje tyle, co dwie paczki LM, a można z niej palić spokojnie przez tydzien albo 10 dni. Tak samo w Polsce - LM gdzieś koło 7 zeta, czyli najniższej?


I mean it, chcę komuś wysłać flaszkę 0,7 z rokoszą - ale za coś - za to, znajdzie mi w Ewangeliach marka, Łukasza i Mateusza miejsca, gdzie Jezus mówi NIEMAL WPROST: - "Ale mnie wkurwiacie - nic nie rozumiecie!!! A to przed nosem leży!!!"


mam na myśli, że w 2-3 zdaniach przekazał TAKI SENS.


WRACAJĄC DO WĄTKU:


Alehan jest w tym momencie wymazany z matrixa, gdzieś tam na dysku w Polse mam snapshoty jego tekstów, kiedy JAKO KSIĄDZ PRZY OŁTARZU SPRAWOWAŁ SAKRAMENTY.


Mówił straszne rzeczy, straszne. Był człowiekiem Wierzącym w jedyny Sposób, jaki znał - był księdzem katolickim...


mówił, że miał Wizje że kiedy udziela Chrztu św. miał wizję, że na całe pomieszczenie wylewa się czarne błoto, bo przecież to jest PROFANACJA, chrzest niemowląt jest PROFANACJĄ I GRZECHEM CIĘŻKIM, albowiem nikt nie może wybrać Tej Prawdy inaczej, jak tylko Świadomie.


Chrzest niemowoląt jest w  Największej możliwej Sprzeczności z naukami Jezusa zapisanymi w jego wypowiedziach w Ewangeliach.


Alehan mówił, że od ołtarza widział, jak Ci ludzie w ławkach się kulili, najpierw po prostu pochylali uśmiechnięci, ale w miarę jak OBRZĘD przechodził do fazy następnej, nagle ci ludzie w ławkach zostawali uderzeni jakąś CZARNĄ CHMURĄ i kulili się byle dalej a niemowlę płakało...


To jest moment, kiedy rytuał chrztu, obowiązujący w każdym katolickim kraju na świecie, przewiduje wezwanie SZATANA.


IMIĘ SZATAN jest wymawiane przez prowadzącego Magiczny Obrzęd 3 razy: " czy wyrzekacie się SZATANA?


                                                                                                                                      SZATANA


                                                                                                                                       SZATANA??!!!


w tym momecie KAŻDE niemowlę (wg, opini księdza parafialnego, co niejedno dziecko oczrzcił) - zaczyna płakać, wyć. ja też bym zrobił, gdy nade mną wrzeszczeli takie rzeczy  -  "... szatana, szatana, szatana...".


Tak sobie wymyślił Kościół Katolicki na przestzeni wieków i ma w dupie, że Iesus  NIGDY nie chrzcił by Nieświadomych.


Ale zostawmy te mroczne obrzęcdy... katolikom :P


Alehan twierdzi, że ONI, że MILIARDY LUDZI modlących się ze swojego bólu, modlących się rankami i wieczorami, i w południe, do CHRYSTUSA Z OBRAZKA I MARYI ZAWSZE DZIEWICY, że Energia ich Modlitwy gdzieś JEDNAk IDZIE. W przestrzeń, przestrzeń wręcz kosmiczną, gdzie malutkie baloniki tych energii łączą się i tworzą TWÓR.


Boga, Juzusa-Pantokratora, Najświętszej Dziewicy. BOŻEGO CIAŁA.  Bóg ma ciało gdzieś tak od 80 lat, 1930 ustanowienie tego święta plus minus 20 lat... Jezus zapomniał... i jego ucznowie też.. trąbalscy... słonie trąbalskie... trzeba było 19 stuleci, żeby Kośiół sobie "przypomniał", że tam w nauczaniu Jezusa NIE BYŁO NIC NA TEN TEMAT, ale było dużo na  temat debili żądnych Ważności, Władzy, Szacunku i Przywilejów:


"W owe dmi przyjdą do mnie niektórzy i powiedzą: Czyż nie odpuszczaliśmy grzechów w Twoim imieniu?...." - "a Ja im na to odpowiem: Idźcie ode m nie PRECZ, PRZEKLĘCI KŁAMCY, nie znam was."


Nawet takie proste słowa po polsku wciąż nie mogą się przebić do świadomości.


Pranie mózgów, które odbywa się wszędzie i na wszystkich, za aprobatą Państwa dokonuje się zabiegów psychomanipulacji na dzieciach począwszy od wieku lat 8 - i nawet na to wywalczyli sobie chamską presją.


Sorry, czym bardziej podążam za Cieślą, tym bardzej widzę, KIM Oni są, którzy zakłamali Jego przesłanie Rozumienia - na rytuały,magiczne zabiegi


jego przesłanie Osobistego, Prywatnego stosunku z Bogiem - na NIC


jego przesłanie ECH...


ale już jest późno, idę spać, dokonczę... ba, zacznę jutro. albo pojadę do Stamford, albo zrobię film.


a może nic, strasznie jestem bez-wolny, bez-decyzyjny, w ogóle nie mam motywacji.


oto urządzenie do mycia psa, który podróżuje z nami i właśnie, kurcze, wytarzał się w ścierwie. psy tak mają:


 


Photobucket


Photobucket


Photobucket


a niebo dzisiaj w pracy - i czy ja nie jestem szczęściarzem???


a - i czy nie mówiłem, że ja mieszkam w Shire? Jak Frodo Baggins? nie wierzycie?:


Photobucket


chciałbym Wam przetłumaczyć pewnien tekst deathmetalowy, szczególnie dla gorliwycyh wyznawców katolickiej wiary 2010-03-04

Nie czuję się zobowiązany Wierzyć


że Ten Sam Bóg, który wyposażył nas w umiętność odczuwania


Smutku, umiejętność Racjonalnego Myślenia i Intelekt ku temu


Zaplanował również, że zapomnimy tych darów używać.


 


ref: A jednak wszystkie gwiazdy poprowadzą nas nas na naszej drodze


(przepraszam; - za tandetne powtórzenie, głęboko wydaje mi się to moje powtórzenie w porządku)


A jednak WSZYSTKIE GWIAZDY Poprowadzą Nas Na Naszej DRODZE


Żeglarski sekstans jako nasz kompas


Ma termin przydatności - na Wszystkie nasze dni


 


Popatrz na  niesamowite niebo -


W długotrwałych badaniach i Istotnych odkryciach


Używając umysłu zarówno silnego jak i Czystego


Rozszyfrowuje następne tajemnice Astronomii...


 


W niekończącej się nocy


On obserwuje tylko niebo


Jego publikacje zmienią Świat


 


galileo galliei - Galileusz


 


Tylko w to, co zobaczą moje oczy Uwierzę!!!


Dzień i Noc - oddzielone Światłem (???!!)


 


teraz TO wstawię, a poniżej tłumaczę dalej - Haggard: Obserwator - ba, OBSERWATOR NIEBA (wiem, że kochacie moje wykrzykniki, których rzeczywiście nadużywam, gdyby to miało ujrzeć światło druku, wszystkie wykrzyniki jakoś tak same znikną w procesie zwanym edytorstwem, dzięki Odkrywca, wciąłeś mi się w tym momencie pisania notki komentarzem, ale jakim fajnym :)







 


W mieście Piza poproszono go, by udowodnił


że gwiazdy i Słońce obracają się wokół naszej planety Ziemia


ale on był przekonany do INNEJ Prawdy


którą odkrył odrobinę wcześniej Kopernik


zaczęła się nowa epoka.


 


UKRADZIONE SŁOŃCE (z Centrum) sprawiło, że ich lęki wzrosły


I złożą CZŁOWIEKA W OFIERZE


A za powód posłuży... ruch Księżyca


 


ref.: popatrz na NIESAMOWITE NIEBO...


....


w niekończącej się nocy...


...


 


A Ci wszyscy, służący Krzyża (którzy czują się SŁUŻĄCYMI, KELNERAMI ideologii Krzyża - dopisek w nawiasie mój) - zaprą się, ZAPRĄ


ZAPRĄ SIĘ ŚWIATŁA GWIAZD


a potem powtarzany jest tylko refren.


KONIEC TEKSTU PIOSENKI HAGGARDU.


 


danke shon. z umlautem.


piękny tekst, piękne przesłanie utworu, czyż nie?


jak ktoś nie wierzy, że to jest METAL, że momentami nawet ma cechy death metalu, I I I I że taka tematyka może KRĘCIC zwykłych ludzi na koncertach na maksa: dwa dni do Wigilii - ostatniej naszej, grudzień 2009, Haggard w Meksyku - ten sam utwór, o tym samym - zobaczcie.


Zobaczcie, czy My, ludzie tej planety, naprawdę mamy w dupie DUCHOWOŚĆ? SENS? Czy może potrzebujemy tego jak powietrza? to widać najbardziej na koncertach... na koncertach metalowych szczególnie










ludzie pragną SENSU ich życia, ludzie pragną GŁEBI ZNACZENIA świata, życia i całej reszty - dlaczego, powiedzcie mi, WY Religijni, dlaczego NIE POTRAFICIE przekazać tych rzeczy?


dziś minęło pół roku mojego pobytu w anglii 2010-03-02

świętuję sam ze sobą (bo to prywatna półrocznica) i 8 oryginalnymi duńskimi carlsbergami, bo to całkiem niezłe piwo, a te akurat były cholernie tanie, tańsze nawet niż w polsce.


co osiągnąłem przez te pół roku? czy jest to coś warte? w jaką stronę skierować teraz dziób mojego statku?


napewno (czy: na pewno? nigdy nie wiem, mam zakodowane, że na pytanie JAK? odpowiada przysłówek - a przecież PRZYSŁÓWKI PISZEMY Z "NIE" ŁĄCZNIE!!!)  - Sprawdź. Sam se sprawdź. Ty należysz to takich "sprawdzaczy". Zapomnisz słuchać człowieka, bo się będziesz cały czas brechtał, że ma liścia przyklejonego do włosów. Nie wszyscy tak mają. Kiedyś prowadziłem 4 lekcje pod rząd w wiejskiej szkółce, z klasami 5-8 w piątek po południu, i miałem liścia na głowie, przymocowanego do włosów z tyłu głowy, i nikt, nawet dyrektorka w pokoju nauczycielskim, nie powiedział mi słowa o tym. Dzieci były za bardzo wciągnięte w misterium poznawania nowego języka dyrektorka - normalna kobita koło 38-ki chciała już wrócić do domu, do męża, i kto wie? pojechać gdzieś na imprezę: do znajomych w tej wsi czy może do miasta, a nawet, boże, pójść na koncert, a potem zostać... aż  się będzie pijanym o 3.30 w nocy... ale kierowca nie pije :)


no właśnie...


Są podobieństwa ale i różnice między tymi dwoma kadrami z mojego życia, oddzielonymi przestrzenią lat... 10?coś kołoś. albowiem to są zupełnie różne epoki. Tamten czas to był początek jakiejś pierdolonej pokuty za wszystko, były to miłe początki żałosnej kontynuacji, zaraza w Wencji i śmierć w Wenecji. Pewna ilość bólu może uszkodzić twoje ciało, pewna ilość cierpienia może uszkodzić nie tylko twoje ciało, ale i wiarę... w sens


że w ogóle warto się starać...


sens wykrzesywania z siebie energii, żeby znowu zagrać z życiem w piekło-niebo. zwycięzca bierze oba.


przez te 10 lat wszystko to straciłem... to nawet nie było dno. to była praca w korporacjach: Tesco i Philip Morris.


Jednym z kilku rozlicznych dziwactw tego kraju jest to, że tu się nie kłamie.  nigdy. lubię to.


No i w końcu karma się wypaliła. pozostałem w popiele. stało się coś niepojętego.


Rzeczywistość odmówiła współpracy ze mną. W maju tego roku straciłem całkiem niezłą pracę w firmie komputerowej jako hardware'owiec, która dawała mi ok 3 tys. miesięcznie, i starczała na wynajęcie skromnego pokoju z kuchnią tudzież do końca miesiąca. I nic więcej.


Wegetowałem w Krakowie, wegetowałem w życiu, już może nawet dużo dłużej.


ostatnim gwoździem do trumny były dwie odpowiedzi od firm, do których aplikowałem. Możecie nie wierzyć, ale tzw. "proces rekrutacyjny" jest w Polsce wielką ściemą.


Nie udało mi się znaleźć, po rozesłaniu 70 aplikacji, nic więcej niż koszenie trawy na trawnikach Nowej Huty za 7 zeta na godzinę.


I wtedy zadzwonił telefon. A mówią niektórzy, że prawdziwych przyjaźni nie nawiązuje się w barze. Przyjaźnie nawiązuje się wszędzie, tak myślę.


Artek zapytał, jak mi leci. Powiedziałem, jak o 2 nocy przy barze: szczerze? chujowo


- jesteś gotów rzucić to wszystko? Zacząć zupełnie coś od samego początku? to nieważne, że pieniądze... pieniądze są tylko pośrednikiem, pojawaiają się pomiędzy energią a jej przeznaczeniem. (tam musi występować największa różnica potencjałów, największe napięcie. - Artek tego nie powiedział, ja mówię)


Jakoś wykrztusiłem z siebie w ciągu 5 sekund odpowiedź, dwa dni później kupowałem bilet, a w ciągu tygodnia już tam byłem.


Można nazwać to ucieczką. Ale nie przed konkretnym zagrożeniem, to ważne. Dla mnie to była jak wybranie jokera w jakiejś grze karcianej; Szansy w eurobiznesie/monopoly. była to najlepsza możliwa sposobność, ponieważ nie miałem nic do stracenia.


więc zacząłem od początku. zacząłem od siebie takiego, jaki jestem. Zero opowieści o przeszłości. Zero przekierowań "a wiesz, a ja akurat to umiem" "a ja to wiem i Ci powiem". Chciałem, żeby historia zaczęła się jeszcze ostatni raz Od Początku. Ode mnie, jakim jestem człowiekiem, a nie co wiem i co przeżyłem.


zadziało zakurwiście.


dużo ludzi, dużo... jak na pojemność mojego serca. Od kiedy wróciłem z Polski - inwazja anglików w moim życiu.


zbiegło się to z tym, że poprawił mi się mój angielski. Mam nadzieję, że jedno z drugiego nie wynika, ale biegłość w języku wpływa na to, jak dokładnie ludzie cię rozumieją, a to, jak cię rozumieją, wpływa na twoją pewność w formułowaniu myśli.


no jak nie, jak tak?


a ja rozumiem ich. chociaż jesteśmy z różnych kultur. I tu jest pomysł:


-Walduś, mam pomysła!!!


Rob ma dobermana, który każdego zabije przez zalizanie i, od wiosny jestg plan że będę mu towarzyszył w godzinnych spacerach po rozlicznych parkach Melton, tudzież pastwiskach oraz terenach opuszczonych oraz Nawiedzonych. Z kamerą, torbą piwa, inne używki załatwia Rob. Rob - angielski bunt hiphopowy, mądry 27-letni facet. Człowiek, kiedy wreszczie którego angielski zrozumiem w 100% - wówczas zrozumiem WSZYSTKICH Anglików. Myślę, że będziemy gadać, tak jak gadamy, o różnicach między byciem Polakiem a Anglikiem, i o co w życiu chodzi - i chciałbym coś z tego zrobić, jakiś rodzaj video, i jego też kręci ten pomysł.


jego wizja jego rodzinnego kraju pozostaje w SKRAJNEJ sprzeczności z wizją przyjeżdżających tu Polaków.


O tym sobie będziemy gwarzyć na łąkach i pagórkach, w opuszczonych kopalniach i bazach wojskowych i ja to będę nagrywał mimochohodem w dobrej jakości, i kto wie, może coś fajnego się z tego potem zmontuje? wccchyy nott??


dlaczego nie?


jestem tu bardzo szczęśliwy prowadząc proste życie pośród, na pozór, prostych ludzi. nie wiem, co im daję, ale dla nich jestem wartościowy, potrzebny.


Oni dają mi to samo, plus wiarę.


i właśnie dlatego będę iść w tę stronę


w Shire, osadzie hobbitów, gdzie los mnie zaniósł.


dziękuję










jedna uwaga o możliwych tłumaczeniach słowa AMEN 2010-02-25

"niech tak się stanie" to dominujące w Polsce tłumaczenie słowa "amen". W języku angielskim tłumaczy się to jako: "szczerze i zaprawdę", "wszyscy tak mówimy",  "niech się stanie". To samo dokładnie znaczy w arabskim i jego dialekcie - aramejskim, w języku, jakim mówił Jezus.


jest to, jak mówi wikipieda: "is a declaration of affirmation". 


ludzie mogliby mówić sobie "amen" za każdym razem, kiedy idą z sobą do łóżka. "Afirmuję cię".


logika jest fajną zabawką, prostuje chaos myśli i a czasami daje takiego kopa....


Są religie na Dalekim Wschodzie, buddyzm chyba wyłącznie, który wprowadził cywilzację UKŁONU i podziękowania. Nie kłaniasz się NIKOMU, NIKOMU nie dziękujesz, choć DZIĘKUJESZ aż do trzewi.


Dziękujesz, robisz to, bo POSTAWA WDZIĘCZNOŚCI za całe to nieskończone piękno życia jest uważana za postawę NAJWŁAŚCIWSZĄ, najszlachetniejszą. Najkrótszą drogę, by stać się cząsteczką dobrej energii poruszającą się w zmieszanym Wszechświecie i zarażającą inne cząstki.


Strasznie mi się to podoba. Jest nawet cały taki ruch, zupełnie świeckiej duchowości, wszystko można znaleźć w sieci, wystarczy podążać za słowem gratitude - wdzięczność.


np ten link - prosto, mądrze i na temat: (nie wkleja kurwa mozilla, wiem wiem). Możecie dziękować Bogu - tylko nie myślcie za bardzo o Nim,  ale raczej o swoim uczuciu wdzięczności. Możecie dziękować przypadkowi, rodzicom, genom - tylko nie traćcie z oczu tego, co się z Wami dzieje, kiedy czujecie Wdzięczność. Jest to Pierwsza i Najważniejsza nauka buddyzmu, nigdy nie przechodzi się dalej, jeśli się nie jest tym wypełnionym.


Ale to temat na dyskusję raczej, za duży na dzisiejszą noc.


Odkrywca nazywa Amen: "by tak się stało". A moja Mahamudra, najbardziej... no.. niezwykła nauka buddyzmu, wymawia to tak: "LET OUR WISHES be fullfilled EXACTLY as they are made" = Niech nasze Życzenia spełnią się dokładnie w tym sensie, w jakim zostały uczynione.


Szokujące, takie " niech będzie dokładnie na moje!!!" życzenie, jak na buddyzm, czyż nie?


ponoć wystarczy 20 lat medytowania nad tym jednym, 10-stronicowym tekstem, aby osiągnąć całkowite i najgłębsze oświecenie, co w innych szkołach buddyzmu, nie praktykujących tej ścieżki, zajmuje wiele żywotów.


z głowy, bo mój egzemplarz gdzieś się zapodział - no, moimi słowami w ogóle:


Przyczyną Całego cierpienia jest to, że myślisz, że jesteś ODDZIELONY od innych.


Jest to złudzenie umysłu, nie jesteś w swej istocie oddzielony od czegokolwiek, ale ze wszystkim połączony.


Umysł, raz rozpoznawszy swój błąd, otwiera się na światło, które jest naturalną osnową Wszechświata, przed wszystkim i po wszystkim.


Błąd powstaje w momencie, gdy patrząc na kogoś czy na coś, gdy patrząc na obiekt, umysł dokonuje PODZIAŁU na Podmiot i Przedmiot, na Obserwatora i na Obserwowane, na Mnie i Resztę, która nie jest mną.


Jest to korzeń całego zmieszania, jest to korzeń całego późniejszego cierpienia.


Niech korzeń ten zostanie rozpoznany przez nasze umysły i usunięty, jako aberracja, dla dobra nas i wszystkich istot.


AMEN. Niech to życzenie zostanie spełnione dokładnie w tym sensie, w jakim było uczynione.


 


Słodkie, nie? I prawdziwe. Ostatnie amen dodałem ja, jest to mój kamyczek do możliwych tłumaczeń słowa amen, co oznajmiał tytuł.


W końcu udało mi się napisać notkę trzymającą się tematu.


a teraz najgłupsza na świecie piosenka, tak głupia, że nie sposób się nie śmiać, po prostu się nie da nie cieszyć michy. ukradłem Waryjatce, a co, ona ukradła Maciejowi Kaczce, a on komuś tam znowu innemu.


 


"Każda komórka mego ciała jest szczęśliwa" uhahahha










poniedziałkowy dół 2010-02-24

rozciąga się jak okiem rzucić.


na wtorek, na niedzielę, sobotę i poprzedni tydzień...


piję co wieczór, codzień wprowadzamy się wieczorem w naszym słodkim despatch'u w stan lekkiej lewitacji do muzyki z rozlicznych radyi oraz swoistej perkusji maszyn (ale ALKOHOL pijemy dopiero po pracy) - zawsze tak było, ale bardziej umiarkowanie, 2- 3 razy w tygodniu... od momentu, gdy okazało się, że zabierają nam wszelakie dodatki do pensji - codzień. I jest to może moment, gdy najbardziej integruję się z anglią, z anglikami, gdy mój niesprawny do tej pory angielski zaczyna nagle wracać do pełni życia. Bo ja znałem tylko jeden angielski, a są dwa.


International English to jest to samo niemal, co mówią w bbc, w każdym urzędzie i każdej szkole. No, nie to samo, ale nie ma najmnieszych problemów ze zrozumieniem. Ze zrozumieniem ludzia na ulicy, który nagle coś ci napierdziela pośpiesznie, używając zupełnie innego języka: English domestic - no, to już ZUPEŁNIE INNA SPRAWA - w melton już dwie polskie nauczycielki angielskiego doznały nieodwracalnej traumy zawodowej. Ja to wpadłem nawet w płytką nerwicę, bo też dwa lata uczyłem angielskiego i akurat w uczeniu wymowy bbc byłem naprawde niezły. Najbardziej byłem szczęścilwy, jak moja 7 klasa z wioski tuż nad wschodnią granicą wróciła po świętach, popisawszy się przed szeroko pojętą rodziną, jak pięknie umieją wymawiać  bezdźwięczne  th w "thin" "think" w odróżnieniu od przeciwstawstawych im spółgłosek DŹWIĘCZNYCH w "there, THING", co nawet najstarsze babcie zauważyły, że córuś umie coś powiedzieć idealnie tak samo brzmiąco, jak jakiś amerykańki aktor.  W uczeniu, podkreślam, nie w praktyce. Żaden nauczyciel skrzypiec w średniej szkole muzycznej nie jest wirtuozem, co najwyżej popierdala tam w miarę całkiem poprawnie.


mój Przyjaciel Artek, który mi tu wszystko urządził a potem zciągnął, zwykł mawiać, że zaczynam się rozmieniać na drobne. Ma chłopak wiarę we mnie.


Ale już przestał tak mówić, a wiarę dalej ma, chyba nawet ostatnio większą. Potrzebne mi jest odbić się w czychiś rozumiejących oczach.


Ale, kiedy się czegoś pragnie, często ulega się złudzeniom.


Dlatego potrzebują potwierdzenia. Mięso tekstu - to chyba jedyne, co wymyśliłem mądrego, nigdy się z tym nie spotkałem wcześniej. Jak się Wam podoba?


w pierwszej linijce chciałem też napisać: "... rozciąga się jak okiem otchłań."


ale pomyślałem, że za szybko, za mocno, taka metafora, jeśli chcę być zrozumiany. A chcę.


otchłań możliwości. przecież na tym polega życie: możesz być świętym, możesz być łajdakiem, możesz być mężem, możesz być mnichem, możesz być człowiekiem sukcesu, a możesz być człowiekiem pełnym wdzięku, który ma inne rzeczy.


Dla kogo to robisz?


a teraz ktoś mi przypomniał mój ukochany tekst, który... no... z 25 lat krąży po łepetynie, gdzieś za uszami, słuchany ot z przypadku, raz na 4 lata....


NIEWAŻNE, CZY SIĘ Z TYM ZGADZAM, czy myślę odwrotnie, kogoś, kto ma COŚ do powiedzenia, warto wysłuchać, i zastanowić się, czy napewno to mnie nie dotyczy?







muzyka i kryształy 2010-02-20

ostatnio słucham coraz więcej muzyki. przychodzę z pracy do domu, jest w pół do jedenastej wieczorem, słuchawki na łeb i na rozruszanie jakiś piękny energetyczny kawałek. coraz jednak częściej nie jestem usatysakcjonowany poszukiwaniami po sieci i wracam do tego, co wiem, że mnie kręci, że mi robi dobrze. I jest to, między wieloma innymi, również Nightwish, jeszcze z Tarją. Tu powinienem wstawić clip, który mnie najbardziej kręci, Wishmaster z koncertu w rodzinnych Helsinkach, na zakończenie trasy koncertowej pt. The End of An Era, na zakończenie tego koncertu zespół wręczył wokalistce list z rozwiązaniem współpracy. Ona śpiewa i nie wie, co się stanie za pół godziny...


ech, wstawię tu, choć potem szablon będzie ciężko znosił dopisywanie. więc w małym okienku - ale powiadam Wam, zaprawdę, full screen z youtuba, 480p (niby wysoka jakość, uhahaha) i volume na 80%, potężna energia, którą ciąglę żrę. Wishmaster - Mistrz Życzeń:







a teraz, mama nadzieję, że widać, jak powyżej mnie Tarja miota się po scenie, popatrzcie na mimikę tej kobiety. I na jej ruchy.


Mnie się to bardzo podoba, choć sama Tarja - kolejna piękna kobieta, na świecie jest pełno piękna a ludzie mają do siebie to, że jak ich dobrze potraktować, wszyscy stają się piękni. Ale widzę tyleż samo powera w jej ekspresji ciałem, co w grze całego pozostałego zespołu, który judaszowo nieco wkręca się z nią w OSTATNIĄ ekstatyczną końcówkę, o czym wszyscy wiedzą już od miesiąca, wszak wymyśli, uzgodnili to, i napisali wspólny list - a ona jeszcze o tym nie wie. Że nie pasuje im do kierunku, w jakim zespół zmierza - że jest za mało rockowa.


Sposób, w jaki się poruszamy, w jaki wykonujemy najmniejszy choćby ruch, blisko setka mięśni mimicznych, które budują naszą twarz - wszystko to nadaje cały czas bardzo intensywne sygnały o tym, w jakim w tym momencie jesteśmy w stanie. Wzburzenia, relaksu, sympatii czy smutku.


W normalnej rozmowie słowa  to tylko 20-25% komunikacji; 60% to body language, oraz mimowolne rozszerzenie oczu, przytrzymanie czyjejś ręki o 1 sekundę dłużej, niż normalnie, zupełnie niepotrzebne odsuwanie krzesła... to niesie o wiele więcej treści i NIE WOLNO ignorować tego, skupiając się na słowach, albowiem ludzie mówią to, co w danej chwili wydaje im się odpowiednie: często kłamią, nierzadko koloryzują, stwarzają fałszywe pozory. (na a jakie mogą być pozory, jak nie fałyszywe, hę?). No i patrzę na jej body language, na jej język ciałal i myślę że to strasznie fajna, spontaniczna i autentyczna w 100,00% baba. A oni też są zejbiści, ale przecież pali ich chyba dzieś przez kieszeń ten list?


No, i ona jakoś dla mnie daje tyle samo,, co oni we 3, choć metal to nie jest jej świat, jej świat to wyższe studia muzyczne i filharmonia. Ale każdy lubi się dobrze bawić na koncercie, nie? To mi się w niej podoba - ta autentyczność, bycie tu i teraz, zupełnie otwartym na emocje, na kogoś i na siebie jednocześnie. Poprzednio nr. 1 w tym była Tina Turner. Oraz John Lee Hooker.


Ludzie grają w gry, jest nawet taka książka, którą muszę przeczytać. Języka ciała nie jesteśmy w stanie imitować, nie jesteśmy w stanie KŁAMAĆ.


Być może dlatego potrzebujemy kogoś innego, kto by nam powiedział, co wyczytał w naszej twarzy, w naszych  ruchach, zamyślonych oczach, spuszczonej ku ziemi głowie może - albowiem nasz umysł może nie dopuszczać do świadomości tej informacji, wiedzy, którą i tak ma nasze ciało - ale nasza świadomość nie  chce tego nam pokazać.


To występuje bardzo często w różnych sytuacjach: choćby w sytuacji bycia pijanym. Wszyscy Ci mówią, że ci już wystarczy, ale ty w ogóle nie podzielasz ich zdania, masz zupełnie inną wizję siebie.


Znowu to czuję. Znowu bez żadnego powodu podskoczył mi poziom energii i wiary, znowu w najbardziej niepojęty sposób ktoś wysłał mi pozytywną energię.


to będzie dygresja, przepraszam, musicie ją przeczytać, albowiem jest następnym członem treści notki, a więc to nie jest dygresja. sorry ;)


cała historia nazywa się "waszyngtoński eksperyment" i jest doskonale zrelacjonowana w filmie, który każdy mój czytelnik pownien zobaczyć -  What the bleep? i to wystarczy, jest wersja kinowa w sieci - 1,5 godziny, oraz wersja "pełna" - wykorzystująca wszystkie materiały nagrane podczas wielogodzinnych wywiadów z czołowymi naukowcami, noblistami w fizyce kwatnowej i - dla przeciwwagi - z religoznawcami i osoboami badającymi SUBTELNE związki wszystkiego we Wszechświecie - i robiącymi to NAUKOWO, cboć to bardzo uzyskać imponujący wynik.


W skrócie, w Waszygtonie, podczas którejś tam wojny, gdzie wojska USA bronią demokracji w którymś tam kraju, pod Białym Domem demonstracje i tiwi z całego świata, a ktoś tam, nie wiem, pewnie nie buddyści, choć to do  nich pasuje - zwołują swoje zebranie w parku, pod hasłem - siadamy i medytujemy, nie ważne, ż jakiej jesteś religii, medytować chyba umiesz? Więc medytujemy tu o pokoju, bo leje się krew, jeśli to rwoja karma - idż pod Biały Dom, ale jeśli chciałbyś usiąść tu z nami - trawy jest pełno.


W ciągu tego tygodnia, kiedy kilkadziesiąt tysiący ludzi siedziało nad stawem w waszyngtonie w ciszy, na ulicach w innych dzielnicach, dzielnicach murzyńskich, dzielnicach rozrywki, przedmieściach sypialni i ostojach kurwy i szatana wydarzyło się o 80% MNIEJ napadów z bronia w ręku (który to wskażnik w Washigton D.C. jest nawyższy w całych Stanach, a w Okręgu Metropolitajno-Stołecznym obowiazuje całkowity zakaz posiadania broni palnej, odwrotnie niż w Vermont, gdzie babcia na wóżku może dotyczyć się na wóżku do sklepu i zakupić od strzała AK47 i pudło amuciji - tam akurat, gdzie każdy powyżej 18-roku życia ma po parę gnatów, tam wspóczynnik napadów jest najniższy w Stanach, czołowy argument zwolenników posiadania broni palnej, ale coś jeszze ciekawszego w tym jest, jeśli pójdziemy dalej, poza pozwolenie lub nie pozwolene na posiadanie broni. W Vermont gra jest uczciwa. Jeśli jest miejsce, które chciałbym zobaczyć w stanach, to zresztą takie bieszczady wschodniego wybrzeża, chciałbym się tam zalać w trupa w pubie i być sobą do bólu, popełniać będy zapewne, cóż - chicałbym zobaczyćs interakcje, w których STRACH nie występuje, nikt nie boi się nikogo, nikt przed nikim nie ustęouje, nikt na nikim nie wyiwiera presji.  Zbyt często widzę, jak ludzie reagują strachem. Choćby na mnie, na moją otwartość i spontaniczność. Kazdy z nas jest przeciez, choć trochę, zamknięty, czyż nie?Kiedy otwiera nam się i to, i tamto też, w pierwszej chwili reaguje się rezerwą, czyż nie? Która przypomina strach. to jest zupełnie naturalna reakcja, ja też tak mam.


"Najstarszym i Najmocniejszym rodziajem emocji rodziaju ludzkiego jest STRACH. A najstarszym i najmocniejszym rodzajem strachu jest strach przed NIEZNANYM." - Nocny pociąg do Wenecji, ja pierodolę, taki genialny film w tak doborowej obsadzie i kompletna klapa?!!!! Nikt go nie oglądał. W głównych rolach same gwiazdy - ale treść za mało sprzedajna.Hugh Grant, Andie McDowell ("Poza słowami" Coppoli kłania się, choć tylko klimat jest ten sam) i sam Mechaniczna Pomarańcza Pan - Malcolm Mc.Dowell - w roli Szatana z establishmentu z pozwalającego sobie na wyrafinowanie. Coż, Carlos von Quiteiro jest dość tajemniczym reżyserem. Trudno go wytropić, najwyrażnej się ukrywa gdzieś w ameryce południowej... a wcześni8ej nakręcił zajebiste lato demonów, o Byronie i jego babie i Shelleyu i jego babie, które to baby były zresztą siostrami, jak byli na letnich wakacjach w wynajętej szwajcarkiej posiadłości nad jeziorem, i jak tam panom Byronowi  i Shelleyowi odpierdalała korba. Poetycka, np. włażenie w czasie burzy mokry na piorunochron. A na giaurze czy jakiś tam innych dzisiejszej nocy zasychał atrament...


w skrócie chodzi o to, że mam parę ładnych obrazków do opowiedzenia, i chodzi mi o obrazki, nie głównie, ale całkowicie, nie o siebie.


Ale jestem tchórz, leń i facet w średnim wieku, któremu czasami nie chce się wstawać z łóżka.


wczoraj mieliśmy wiec strajkowy i przemawiał na nim właściel fabryki. Nie dość, że zaczął za 15 druga, kiedy wiadomo, że popołudniowa zmiana, niemal wyłącznie złożona z Polaków, przychodzi na 14-tą, to jeszcze zastosował wsztstkie możliwe do zastosowania techniki psyhomanipulacji: wyłowił przywódców buntu, zaprosił do dyskusji, umiejętnie OSAMOTYNIŁ, przeciwstawiając "popołudniową część załogi części porannej, która jest złożona z Anglików głównie, i która akurat nie traci tak dotkliwie, jak my. padło tez parę razy z serca że drzwi są otwarte i że to, co zrobiła we czwartek popołudniówka, to jest skandal i bunt. Wtedy zrobiliśmy 50%, po jawnym szantażu ze strony gościa, który kupuje charty po 20 tys. funtów, dziś zrobiliśmy 89%. Około 3 godzin pica wódki i palenia i słuchania muzyki, naprawdę, to nie jest takie łatwe, pracować powoli a dobrze.


zresztą, zawsze tak było, ale nigdy tak jawnie i w takim wymiarze. znowu przestzeń, znowu geometia tej przestrzeni. Ostatnio mam hopla na tym sposobie widzenia. Kiedy mówię geometria, mam na myśli takie krzyżuące się osie:



 


z brylantami mam swoją osobistą legendę, wciąż otwartą, bo niedokończoną. Pamiętam, jak padał deszcz na rynku w krakowie, była średnio-głęboka komuna, ja z moją świeżo poślubioną żoną urządzaliśmy się po ślubie - w w pokoju akademikowym oczekując dziecka.


W tym mrocznym świetle październikowego dżodżewego popołudnia spojrzałem w zakurzoną wystawę na pierzei sławkowska-floriańska, w głębi na stojaczku wisiały przedwojenne kolczyki - brylanty wielkości nasienia grochu - po całym 1 karacie na kryształ. Oszlifowane przed wojną, w  nieco innym układzie geometrycznym, być może gdzieś po drodze mienie pożydowskie. I one z tego zakurzonego kąta RZUCAŁY OGNISTE BLASKI. Purpurowe, bo tylko dwa kamienie w całej gemmologii  rzucają OGNIE - diamenty i syntetyczne cyrkonie. Ale cyrkonie rzucają ZIMNE kolory - tylko PRAWDZIWE, NAUTRALNE brylanty, urodzone miliony lat temu w gorącym łonie Żiemi rzucają PURPUROWE, GORĄCE BLASKI.


Cały ten sklep się rozjaśnił, cały rynek - a kosztowały, pamiętam, 70 tys. złotych. Problem był w tym, że miałem wowczas taką kwotę - MIELIŚMY.


Żeby kupić pralkę automatyczną, żeby kupić wszystko, co będzie POTRZEBNE, a nie wiedzieliśmy, co będzie potrzebne. Byliśmu w tym początkujący, z powodu rosnącego w Jej brzuchu Naszego syna chcieliśmy zrobić wszystko najmądrzej. Wydawanie wszystkich tych pieniędzy, łącznie z tymi na życie w tym miesiącu, nie wydawało się rozsądną decyzją. Ale one byłyh tak piękne... na mojej Miłości, na Dominice wyglądałyby tgak pięknie....  Naradziliśmy się i też była zakochana w tych przedojennych brylantach, wielkich jak grochy, o któryvh wiedzieliśmy, że stać nas na nie tylko dlatego, że ceny absolutnie wariują, że nowiutki mały fiat mojego ojca, na którego oszczędzał ze dwa lata, teraz jest warty 100 usd. I że te kolczyki naprawdę powinny być warte kilkanaście tysięcy dolarów a oto możemy je kupić wydając swoje obiady w stołówce, pralkę, lodówkę oraz komplet terapii witaminowej dla osoby ciężarnej na tę okoliczność, zapomniałem już, jakiej firmy.


Nie kupiliśmy. Jeśli czegoś z tych czasów żałuję, to właśnie tego, że nie kupiliśmy.


Przynajmniej na rozprawie rozwodowej mogłaby wystąpić pięknie ubrana, a ja miałbym nadzieję, że nie wszystko, co dla siebie zrobiliśmy, zniknie ot tak, wraz z rzuconymi słowami, zostanie wymazane.


a jakie ognie rzucają prawdziwe brylanty nie mogę wam pokazać. W przypadku załamywania się na ściankach fali światła, jak w przestrzeni PRYZMATU, następuje rozszczepienie składowych światła na poszczególne częstotliwości: wychodzi TĘCZA, ale w każdym wypdku ma ona trochę inną charakterystkę - takie np. cyrkonie rzucają tęczę przesuniętą ku ultrafioletowi, czyli z przewagą kolorów zimnych, niebiesko-zielonych. Brlanty rzucają tęczę  całą w ogniu - z przewagą głębokiej purpury i niezywkłą czystością kolorów typu żółty i zielony - dlatego niektórzy są gotowi oddać życie za brylanty.


ps. w tekście znajduje się około 20 literówek, z których kilka wygląda na blędy ortograficzne, oraz kilka usterek interpunkcji. No i trudno.


Przetrzeń 2: praca 2010-02-20

to było cudowne miejsce, zupełnie magiczne, teraz to widzę, gdy może zniknąć w poniedziałek


I teraz wyrzucam sobie, że nie zapisałem NICZEGO z jednej może z najzebistszych prac, jakie w życiu miałem a już może pojutrze ją stracę.


poszliśmy na strajk. nawet wczoraj szukaliśmy gościa z wąsami. wszak 70% pracowników fabryki stanowią Polacy.


Strajk jest bardzo klasyczny, włoski strajk, elegancki i cywilizowany. Wy nam obinacie te ciężko zarobione pienądze, za okna które doskonale wiemy, jak się sprzedają - to my w takim razie przestajemy się starać.


Maszynę trzeba wysprzątać, czyż nie??? A listwa ma być dopasowana z dokładnością co do 1,0 mm, to i tak maximum tego, co możemy naciągnąć, zważyszy że "różdżka-linjka" pomiarowa mierzy z dokładnością do 1/10 mm, a piła dostaje te wyniki buetoothem i rżnie z tą samą dokładnością.


Czyli wczoraj, kiedy się dowiedzieliśmy, że całej fabryce z powodu rzekomego kryzyu za który obniżają nam zarobki - najperw zagotwoali się managerowie Polecenie na dzisiaj brzmiało: róbci, róbcie, a jak się zmęczycie, to sobie odpocznijcie, nie przejmujcie się robotą. Nas też ta dyrekcja i ten sposób prowadzenia firmy WKURWIŁ OSTATECZNIE. My już sobie szukamy nowej pracy... p:


Połowa produkcji. Od tej wiadomości, od jej otrzymania wczoraj o 14 produkcja nagle Z TAJEMNICZYCH PRZYCZYN spadła o 50%.


Główny menadżer produkcji, Martin tego samego wiecora zapowiedział, że go natętpnego dnia nie będze go w pracy. Ale napoknął mi na ucho (ha ha, najlepszy sposób, żeby wszyscy chcieli się dowiedzieć, co!!!!), że co miesiąc mał dostawać menadźerski bonus od produkcji, i dostał go tylko za dwa razy i jest z tego powodu niewąsko wkurwiony, oraz z powodu, w jaki tu się potraktowało załogę 100 ludzi, jak jakieś jebane cyfry w bilansie rocznym.


Alobowiem fabryka robi kasę. Robi kasę niewąską, a zaczęła ją robić jakieś 3 lata temu, gdy zaczęła zatrudniać Polaków. Z 60 okien dziennie urosła do 300 na dzień.


5 razy większy dochód, jak to wynika z prostej operacji mnożenia/dzielenia.


A przestrzeń, jaka powstała, atmosfesra jest do bólu luzacka i profesjonalna jednocześnie. I to wszystko może ulec przekwalifikowaniu do przeszłości, i z tego powodu dziś urżnąłem się jak świnia.


I zrobiłem to mądrze, albowiem czasami potrzebne jest złapać dystans, szczególnie kiedy go nie masz. Odsunąć się od siebie na chwilę, zresetować.


Spojrzeć na świat innymi oczyma.


Kogoś innego.


amen, i niech Was nie opuszcza głupawa radość z tego powodu, że żyjemy, a świat wokół nas nieprzywidywalny, dokładnie taki, jaki myślimy....


więc uważajmy, co myślimy


(ja mam bonusa, bo dużo ludzi myśli ostatnio o mnie dobrze, czuję to, niestety - niestety, bo jak przestaną, to również to poczuję... choć chyba za daleko pojechałem... jak szofer z Dianą...


czysta, niczym nie skrępwana radość, szczególnie w 4 minucie między 13 a 35 sekundą







perwersyjna propozycja 2010-02-14

Od dawna chcę napisać o tym, jak odczuwam Anglię, jak tu się odnajduję, jak ona na mnie wpływa, jak zmienia się moje życie, choć  ja nie zmieniam się wiele, i od dawna to odkładam. Jest to z jednej strony strach, lecz z drugiej - wymówka.


Odkładam, aby zrobić to porządnie, a nie po partacku, ale ten moment nigdy nie nachodzi, bo wszystko idzie dalej i ja już jestem gdzie indziej w moim sposobie widzenia świata.


Nie można wstąpić drugi raz do tej samej rzeki, nie można dogonić intuicyjnych wglądów, małych olśnień już sprzed tygodnia.


Wygląda na to, że nigdy tego nie napiszę.


Jedyne, co mi przychodzi do głowy, aby to przeskoczyć, to złożyć Wam Perwersyjną Propozycję:  ta notka będzie sobie przyrastała z czasem. Za parę godzin wrzucę, co wrzucę, a jutro z pewnością dopiszę coś.


W ten sposób, jeśli pojawi się jakiś komentarz, będzie on mógł wpłynąć na dalszą treść. Która to treść nie jest znana komentującemu, ale mnie również nie. Może więc pojawić się tutaj jakże Perwersyjny sprzęg tekstu pisanego na żądanie.


Niczym telenowela, w której sms-em głosujesz jaki chciałbyś mieć dalszy rozwój akcji.


A więc zaczynam.


Wszystko zaczyna się od geometrii. Nie, raczej od Geometrii.


 


GEOMETRIA


Może być i "święta", choć to perwa religijna raczej, ale z pewnością jest Ona wyższa od algebry, dla Greków było to oczywiste. Wystarczy, że weźmiemy taką liczbę Pi. Przypomnijmy sobie, ile ona wynosi? Nie ma sprawy, jest taki prosty program do jej obliczenia. Zapuśćmy sobie i obserwujmy, jak zagotuje nam się procesor. Obserwujmy uważnie - najpierw włączą się wiatraki, potem system zacznie dziwnie się zataczać... a potem zależy, czy termowyłącznik naszego procesora działa równocześnie z termowyłącznikową końcowką płyty głównej. Tymczasem dla Geometrii nie stanowi to żadnego problemu -  aby komuś POKAZAĆ PI W CAŁEJ OKAZAŁOŚCI wystarczy narysować kółeczko z kropeczką pośrodku. Można do tego użyć cyrkla, na przykład, jak już się upieramy, żeby być "techniczni".


Moje widzenie wszystkiego staje się coraz bardziej geometryczne.


Jak w tekturowej rurze, w której z każdym ruchem przemieszczały się kolorowe szkiełka, które odbijając się od kilkunastu luster dawały niepowtarzalnie piękne, HARMONIJNE i dokończone struktury - kalejdoskopie.


Bardzo trudno mi wytłumaczyć, o co mi chodzi. Ale będę próbował.


Żyjemy w określonej przestrzeni. To przestrzeń, pomiędzy wieloma innymi, wpływa na nasze życie - nie tylko na to, jak ono wygląda, ale pośrednio i na to, jak czujemy, jak SIĘ czujemy, co widzimy, co uznajemy za możliwe, a co nam przychodzi do głowy.


W świecie zwierząt skutki tego są powszechnie znane i uznane za Potężne. Choćby szczur w labiryncie (dlaczego on tak szybko i gorliwie biegnie? może dlatego, że chce jak najszybciej się wydostać z tego okropnego miejsca?), choćby jakiekolwiek stworzenie przyparte do narożnika, czy choćby lemingi, które cyklicznie popełniają zbiorowe samobójstwo jako reakcję na cyklicznie występujące przegęszczenie. To jest znane i banalne, prawda?


A Dlaczego z równą gorliwością  nie bada się tego w świecie ludzi? Ależ bada się, ale poza Wielkimi Manipulatorami nikt nie jest tą wiedzą zainteresowany. No, jeszcze Architekci. Było ich paru, ba, kilkunastu wielgachnych geniuszy w naszej historii. Pierwszy nazywał się Imhotep, ale Thot z nim.


Przestrzenie, w jakich upływa nasze życie, wywierają na nas prawdziwy wpływ, czyż nie? Ale jak każdy bodziec, z czasem, przestają "być odbierane". Przestajemy być ich świadomi. Co nie znaczy, ż w dalszym ciągu nie wpływają na naszą podświadomość. Inaczej się czujemy mieszkając w bloku, gdzie wąski przedpokój, mała łazienka, niewielki salonik - a inaczej w wolnostojącym domku. Jeszcze gdzie indziej jest przedwojenna kamienica, z jej ozodobną balustradą, wielkimi salonami i tajemniczymi wnękami w ścianach.


Przestrzenie Domu to tylko jedna część. Życie składa się z wielu części, ale życie codzienne z kilku. PROPORCJE między tymi częściami też są ważne. PRACA jest bardzo ważną częścią. I to nie ze względu na pieniądze. Oraz PRZESTRZENIE, które widzisz, kiedy wychodzisz z domu. Jak nie, jak tak. A to, czy od sączenia sangriji w knajpie w porcie Alicante dzieli Cię kilka miesięcy oszczędzania, czy 3 tygodnie zaciskania pasa warunkuje JAK POWAŻNIE TRAKTUJE SIĘ SWOJE MARZENIA. I naprawdę, nie chodzi tu o pieniądze.


Czuję, że muszę to wyjaśnić. Okropnie się boję mówić o pieniądzach. Ale jak się czegoś boję, to jest to dla mnie wyzwaniem. Kilka wyzwań odesłałem do lamusa nietkniętych, co prawda, ale to było dawno, co nie znaczy, że nie ważne. Myslę, że taka część, jak Pieniądze, aby które uzyskać poświęcasz sporą część swojego życia - jest to Istotna część rzeczywistości. To, jak z pieniędzmi jest, wpływa bezpośrodnio na 3 fundamentalne sprawy: poziom wolności, poziom zmęczenia, oraz ilość wolnego czasu, który pozostaje, aby zrobić z tego wysiłku, włożonego w pracę DLA KOGOŚ, coś pożytecznego dla siebie.


Zauważ, jak przestrzeń się powiększa, w miarę jak odsłaniają się kolejne struny powiązań między różnymi elementami, które istnieją, albowiem świadomość je widzi.


Ale, do czego zmierzałem od początku, aby Zobaczyć w ogóle, że istnieje coś takiego, jak Geometria - musiałem PRZENIEŚĆ SIĘ DO INNEJ.


Nie jest Bardzo inna - to przecież wciąż Europa, globalizacja, no i wszyscy znają literaturę, kino i muzykę angielską. Ale Geometria życia jest tu odrobinę różna.


No powiedzcie mi, żeby do tej pory nie wpaść na to, że ciepła (albo zimna) woda powinna mieć możliwość zmieszania się ze swoim odpowiednikiem o przeciwnej temperaturze, aby wpadając na twoje ręce nie dokonała poparzenia, ani też, na odwrót - zalodzenia. No i jakoś nie wpadli. Nie wpadli też na to, że jak się wchodzi do mieszkania - to się klamkę NACISKA. No a jak już organizm nauczył się, że to się NACISKA, to i z głowy. Jeśli nie umiesz otworzyć drzwi, naciskając klamkę, to znaczy, że just jesteś najebany w 7 dup i najlepiej śpij po drzwiami, zasługujesz na to. Wg. logiki tego społeczeństwa - jak wchodzisz, to naciskasz. Jak zamykasz - to podnosisz klamkę do góry, czyli, w pewnym sensie "odciskasz".


Kurwa, dwa ruchy, podwójne myślenie tam, gdzie doskonale sprawdza się pojedyńczy ruch, pojedyńcza akcja.


No i jeszcze nie wpadli na to, że jak się ma stałą pracę, stałe wypłaty i konto w banku, to gdzieś po jakimś czasie można dostać drobny debet w koncie. Serio. Konta debetować NIE WOLNO. Za każde zdebetowanie nalicza się 35 Ł kary, a potem 10Ł za każdy dzień, a suma ta wzrasta po tygodniu do 20Ł dziennie. Od debetowania są karty kredytowe. Które rozdają wszystkim chojną ręką jako bonus tylko i wyłącznie z okazji założenia konta w ich bajzlu.


No i nie ma nocnych sklepów. A na większości stacji benzynowych nie sprzedaje się alkoholu :(.


No i w ogóle nie interesuje ich kurs funta do euro i dolara. Nawet ministra finansów to wali. Ale to mi się akurat podoba, ta specyfika brytyjska, że waluta stabilizowana jest NIE W OPARCIU O ŚWIATOWE MEGA SPEKULACJE NA WALL STREET, ale w prostym parytecie do ilości dóbr na rynku, ich ceny, ceny pracy i ceny vatu. Innymi słowy funt angielski nie jest stabilizowany przez jakiś mocno podejrzany Światowy Fundusz Walutowy z Balcerowiczem na czele, przez jakieś teges-szmeges, sztuczne podnoszenie kursów, "ratowanie" waluty, jakbyśmy, za przeproszeniem, po jej żałosnej katastrofie mieli automatycznie i nieodwołalnie i natychmiastowo zdechnąć.


Nie, tu codzień niemal publikuje się stopę kredytu hipotecznego, zwanego paskudnie mortgage, i to wszystko wyjaśnia, jeśli chodzi o funta i ekonomię. Więc ich wewnętrzna siła nabywcza, siła nabywcza funta na rynku angielskim, jest bardzo stabilna, bo oparta na 40 milionach nieruchomości, setkach tysięcy przedsiębiorstw, które COŚ wytwarzają, lub choćby tylko przepakowują, albo nawet tylko refakturują faktury. W każdym razie nie dopisują zer z klawiatury, jak spółki typu enron, będące chlubą Hamerykańskiego Przywództwa W Chamsko Nieodpowiedzialnym Rozkręcaniu Ekonomii na zasadzie - że po nas choćby potop.


To oznacza Bezpieczeństwo, a bezpieczeństwo socjalne to coś, co zajmuje określony kwadrat przestrzeni, jak teraz o tym myślę, górny-prawy, bo w tamtym kierunku patrzę.


Photobucket


A jak patrzę przez okno, to widzę targ.


luźna polemika z notką Cz.K. o szaliku 2010-02-08

Koleżanko Cz.K. aka S.M. alias Tymczasem, vel Cappo Rosso, zwana również Sado-Maso oraz Smuga albo William S. a nawet, (o zgrozo, któż to mógł uczynić???) Starą Warjatką (w odróżnieniu od Waryjatki właściwej). Jakże się do Ciebie zwracać?


O Ta, która Zna Dobro i Zło i może nawet wskazać je palcem?


O TA, która Wie Coś Napewno i jest dumna z tego, że nie ma Żadnych Wątpliwości, jako że zaufała Tym, Co Wiedzą Lepiej, a nawet, nie bójmy się tego słowa użyć - Najlepiej wiedzą że wszystkich. Dlaczego uważasz, że rzeczywiście oni wiedzą najlepiej? - Coś mi się wydaje, że rzeczywista odpowiedź brzmi - bo tak jest Napisane.


No przecież nie będę się do Ciebie tak zwracał, bo mogłabyś nie zauważyć, że to sympatyczne przekomarzanie, to mogłoby Cię rozłościć albo sprawić przykrość, a ja wcale nie chcę sprawiać Ci przykrości. Więc aby rozwiązać ten problem nadaję Ci oto nowe imię, którego odtąd możesz używać - Red Hood. A czynię to domu rodzinnym Robin Hooda, w historycznym hrabstwie Nottingham, opodal Lasu Sherwood, odbywszy pielgrzymkę do zamku wrednego szeryfa i wypiwszy parę guinessów w najstarszym ponoć pubie w Anglii, gdzie ponoć pił Robin w Kapturze.


A więc, RH, pierwsze, o czym napisałaś (technicznych notatek dziewiarskich nie liczę, bo to dla mnie jak z obcej galaktyki), co wzbudziło we mnie rezonans, to kwestia rozstania. To sprawa sposobu, w jaki kończysz związek.


Piszesz coś takiego, że nawoływanie do rozwagi w tak poważnej decyzji ze strony faceta to żałosna próba oszustwa. Niestety, nie mogę przekleić twoich słów - przez mozillę i oprócz tego twoje osobiste zabezpiecznie. Że nim powie się KONIEC warto dać sobie Trochę Czasu na zastanowienie - to właśnie wg. Ciebie "gra na zwłokę" i "maskarady" są.


Nie wydaje mi się.


Wydaje mi się, że jak związek powstawał powoli, rósł krok po kroku, to może RÓŻNE powody się do tego przyczyniały. Można po dwóch latach bycia kochankami nagle odkryć, że w głębi duszy potrzebujemy odrobiny szyderstwa, na przykład, i nagle zostać najlepszą parą szyderców na świecie. Albo przekonać się na własnej skórze, że ta druga strona ma pewną bardzo rzadką, bardzo też rzadko potrzebną, cechę, która akurat dla nas w tym momencie okazała się kluczowa, w sam środeczek. Choćby odrobina autentycznego szaleństwa - albo też odwrotnie - ratującej sytuację rozwagi, albo też potrafi wybrnąć z najtrudniejszej sytuacji, ...albo to albo tamto. Nierzadko też fascynacja erotyczna nie pojawia się jako pierwsza, choć w całościowym obrazie jest, moim zdaniem, niezbędna.


I to wszystko ma facet przekreślić jednym słowem, nagle, tu i teraz, POD WPŁYWEM TAKIEGO A NIE INNEGO stanu ducha, zwanego prostacko  "humorem"???


Bo jeśli nie zrobi tego, to jest "neptek" i "gra na zwłokę" a to jest "wałkowanie tematu", a Ty, Rh, zachowujesz się "po męsku" (bo ktoś musi): odwaracasz się i odchodzisz, jak piszesz.


Ognisko wciąż się pali, choć może przygasa, a Ty odwracasz się na pięcie i odchodzisz "po męsku". Powiedz mi, dlaczego chcesz zachowywać się po męsku?


Czy dlatego, że jest to strategia, którą stosują mężczyzni w obawie przed zranieniem?


Widzisz, rozstanie boli, tak to jest i tak to MA być. Zamiast wymyślać najdziwniejsze strategie ochrony przed tym bólem, nie lepiej skierować energię w stronę czegoś Szlachetnego? Choćby budowania zrozumienia między sobą a Osobą, którą właśnie tracimy z Powodów, Które Nie Do Końca Rozumiemy?


Decyzja by, jak piszesz "tak szybkim cięciem TO załatwić", czyli "po męsku" to, moja droga RH, tchórzostwo i nieodpowiedzialność, bądź też niedojrzałość  jest. Co powstawało ŚWIADOMIE przez lata nie może być anulowane jednym gestem pod wpływem wzburzenia.


Co nagle, to po diable i Pośpiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł i Langzam langzam, aber sicher (?) I Quid quid agis, prudenter agas et respice finem. jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy. Diabeł!!


Rh - widzisz to?? DIABEŁ!!! I on się cieszy!!! Cham. A z czego on się tak cieszy?? Z tego, że ludzie uważają, że pochopne, pod wpływem emocji podejmowanie decyzji to JEST TO!!!! Znaczy, tak trzeba, bo jak nie, to się traci swoją identyfikację płci.


Więc myślę, że nie jest tak. Myślę, że prostym CZEŚĆ, NARA, BYŁO MIŁO można zakończyć tylko związek, który zaczął się prostym CZEŚĆ, PODOBASZ MI SIĘ, PASOWAŁABYŚ DO MOJEGO KRAJOBRAZU. I nic potem nie było więcej, poza tym, co wiadomo.


Bo jeśli nieoczekiwanie pojawiła się NOWA płaszczyzna - np. coś razem, wspólnie, przeżyliście, i odkryliście w sobie coś nowego... coś niesamowicie pozytywnie energetycznego, co staje się Waszym Nowym Sposobem na Życie? No może zaraz nie całym. tylko częścią. fragmentem szkiełka, przez który patrzycie na wszystko. Na siebie nawzajem i na siebie samego też. To się nazywa wzbogacenie.


To nigdy nie umiera.


ale tak mi się wydaje tylko, drogi Red H.


R. Hood'zie naprawdę Cię lubię, choć wkurwiasz mnie niemożebnie. Wybrałaś sobie za natchnienie coś, co mnie wkurwia najbardziej na świecie, albowiem ja cholernie głosuję za tym gościem z galilei, co miał najbardziej przejebane, urodził się w takiej rodzinie, że już mało było biedniejszych na świecie, i to wszystko miał na głowie od razu, od dziecka, a jak tato umarł, to musiał składać na posagi dla swoich licznych sióstr. Orał jak wół i się spalał jak chomik w kołowrotku. No i to, w co Ty wierzysz, to jest dokładnie Absolutne Przeciwieństwo tego stolarza z galilei. Ale właśnie TO NIEUCHWYTNE coś, że oboje mamy lekkiego pierdolca na punkcie tej samej postaci, powinno wywołać wzajemny szacunek. I wiem, że tak jest.


(choć wkrótce wysmażę notkę antyklerykalną, bo katolicyzm ostatnio doprowadza mnie do szału. Jego doktryna. Jego dogmaty. Te dwie ingrediencje połączone razem produkują iście monty-pythonowskie absurdy jak np: WIARA JEST NIEWAZNA!!!!


Jest to ukryta podstawa tzw. "wiary" która stanowi dynamicznie zmienną doktryny i dogmatu. (moje sformułowanie!!! jakie eleganckie!! :)


Chodzi o Sakramenty. Kilka z nich wymyślono już tysiac lat po śmierci Nauczyciela.


No i w dobie Reformacji, gdy miliony ludzi, całe państwa, przechodziły na kalwinizm czy luteranizm z roku na rok, oprócz milionów ludzi modlących się do tego samego boga, w tym samych kościele, na tej samej biblii byli też tacy księża i biskupi, co przechodzili na stronę lutra i kalwina. tysiące ich były. A oni i Wcześniej, i PÓŹNIEJ również odpuszczali grzechy, udzielali ślubów, wyświęcali kapłanów? A więc czy ślub udzielony przez NIEGODNEGO kapłana, ODŁĄCZONEGO OD MISTYCZNEGO CIAŁA CHRYSTUSA WE WSPÓLNOCIE KOŚCIOŁA, POZBAWIONEGO ŁASKI, ZŁOŻONEGO Z URZĘDU i obłożonego klątwą, czy taki sakrament jest WAŻNY?? Mówiąc wprost: czy skarament udzielony przez kogoś, kto z powodu swego stanu nie jest władny rozdawać skaramentów - czy taki sakrament jest WAŻNY?


np. jakby satanista robiąc sobie jaja udzielił Ci ślubu zupełnie bez twojej wiedzy a odmówiłby cały rytuał i dopełnił wszelkich fornalności???


Otóż Sobór Trydencki uzgodnił formułę EX OPERA OPERANDI, czyli mocą sakramentu sakrament został udzielony, a nie mocą ludzkiej istoty, która była niegodna i nie miała prawa ni mocy tego dokonać.


Zrobili to, by przeciwdziałać niewyobrażalnemu chaosowi, który by zapanował w sytuacji, gdy 2/3 Europy stało w ogniu reformacji i było odłączone od Rzymu.


Jednocześnie POMINĘLI WIARĘ.


w sprawie WAŻNOŚCI czy MOCY sakramentu WIARA nie ma nic do rzeczy. Przerażające. W konstytucjach soborowych, spisanych na pergaminie w szwajcarsko-włoskim mieście Trydent, ten akapit opatrzony jest komentarzem - interpretacja teologiczna zostanie dołączona później, gdyż jest gorąco niebędna. I Święty Urząd do Spraw Wiary, zwany wówczas Swiętą Inkwizyją, a obecnie Kongregacją do spraw wiary, miał się zająć sporządzeniem teologicznego i biblijnego rozpoznania w poszukiwaniu potencjalnych punktów uzasadnienia dla nowej Prawdy Wiary.


Ale co się odwlecze, to uciecze, i Kościół Katolicki już od 500 lat rozdaje ludziom PROWIZORKĘ, która, według jego własnej wiary, jest WEWNĘTRZNIE SPRZECZNA.


Ale najfaniejsze, że mimo tak różnych poglądów "fundamentalnych" że tak je nazwę, czyli poglądów na rerligię, z Red Hoodem utrzymujemy serdeczny pokój już z rok. No chyba, że powyższe zdania wywołają reakcję Pawłowa i Rh przybierze pozę Rh-. Ale ja wolę Rh+, sam mam Rh+ w żyłach, jak 1/3 ludzkości, i to jest DODATKOWY antygen, czyli mechanizm odporonościowy. Przepraszam za skróty, ale albo rybki, albo akwarium. Albo jasno i przejrzyście, ale dłuuugo i mało treści, albo dużo sensu przy zbyt dużej skrótowości, czyli mało zrozumiale. Sam nie wiem.


 


Teraz zbyt wczesne zainteresowanie tematem seksu. W tym miejscu z twoją wypowiedzią zgadzam się całkowicie. A nawet powiem tak: gdzieś tam, w wieku 13, 14, a może 11, a może 9, rodzi się pierwsza intuicja, że w tym świecie istnieje Siła, a ja sobą przedstawiam jeden z biegunów tej siły. I to całkiem normalne, i OK, pierwsze eksperymenty, pierwsze doświadczenia, pierwsza ciekawość, na swoją naturalną miarę.


Ale ta miara już dawno nie ma nic wspólnego z naturalnością.


Bądź sexy - pij pepsi. Bądź seksi - noś dżinsy diesel (teraz jakieś inne) - sexi, sex, cool, jazzy, Nowoczesna Wyzwolona dziewczyna Nowoczesny Cool facet - jak to widzicie w dziesiątkach gazet i dzięsiątkach kanałów tv - są ZAWSZE SEXI.


I dlatego kupują rocznie za kilkadziesiąt BILIONÓW FUNTÓW różne produkty, które im tym pasem transmisyjnym, reklama zapodaje. Naprawdę duuuży biznes, ta młodzież. Większy niż wszystkie ściemy religijne, światopoglądowe i narodowo-państwowe razem wzięte. 1,5 miliarda nastolatków trąbi coke tylko dlatego, że jest się fajnym, jak się pije colę. Ma się swoją indywidualność, ma się swoją frajdę życiową, radość potocznego życia również - bo się kupuje od pepsico. I kto to może kupić, taką monstrualną tandetę - tylko młodzież, sorry, kamienie leżą tam po lewej, jak będziecie rzucali, to weźcie coś ciężkiego i nie krępujcie się, prosto w monitor :). Więc to proste, jak 2x2 = młodzież i seks to battleground korporacji. To łąki raju, kto zdobędzie ten rynek, będzie zgarniał zyski i miał wpływy niewyobrażalnej wielkości.


I to jest smutne i wkurwiające i trzeba by temu zaradzić. W angielskim życiu politycznym w tym tygodniu ostra polemika: czy młodzież 15-letnią bardziej uczyć w szkołach o zapobieganiu ciąży i odpowiedzialności seksualnej, czy też może też coś wspomnieć o czasowej Wstrzemiężliwości?


Ostatnie statystyki wykazały, że w rejonach, gdzie Oprócz bhp seksu uczono jeszcze, że czasowa wstrzemięźliwość w wieku lat 15-18 może mieć pozytywne efekty, rejony te miały bardzo niskie wskaźniki młodocianych ciąż oraz znacznie niższy wskaźnik zarażenia chlamydią wśród nieletnich, który w UK wynosi skandaliczne 37%. Nie dość, że gówniarze się bzykają gdziepopadnie, to jeszcze bez zabezpieczeń i puszczają wszystko w obieg: geny, bakterie i wirusy.


Jak najbardziej uważam, że życie seksualne trzeba rozpoczynać nie wcześniej niż, kiedy się poczuje na to autentyczną ochotę. O takiej samej treści lecą teraz reklamy w bbc w programach młodzieżowych.


Osobiście uważam, że sposób, w jaki ludzie uprawiają seks, nie musi mieć związku z uczuciami, ale jednocześnie jestem przekonany, że seks nie mający związku z emocjami jest 16-razy mniej satysfakcjonujący niż taki, który z uczuciami jest związany.


Ja myślę, że jest to bardzo duża różnica, a jednocześnie wiem, że wielu ludzi myśli inaczej. Zapewne dlatego, że jakoś nigdy tego nie czuli specjalnie. Ja miałem wyjątkowego farta, ale i pecha - bo poznawszy coś, wiem, co utraciłem.


w Księdze Fausta John Enright pisze:


"(Mefistofeles): - Kiedy ludzie upadli, upadli w niepamiętanie. Zapomnieli, jak było z Bogiem, gdy mieszkali razem w Ogrodzie.


Gdy Aniołowie upadli - upadli w niezapomnienie. Światło o poranku a teraz przez Wieczność tylko można je wspominać w tym mrocznym piekle.


Przeto powiadam Ci: gdyby drabina prowadząca do Nieba miała szczeble z brzytew tnących aż do bioder - to i tak wespnąłbym się tam, aż na górę, nie czekając ani minuty.


Faust z miejsca nabrał do niego zaufania."


Tak czy śmak - seks jest potężną siłą - i tak jak kierownicy auta nie powinno się powierzać dzieciom. Dla dobra ludzi, którzy z tych dzieci wyrosną.


dziękuję, przepraszam za literówki oraz skróty, dziękuję wam za zrozumienie, tu nie ma żadnego kodu, zwykła chęć wystarczy.


czytam Nową Europę - podróż po krajach byłego bloku wschodniego Michaela Palina (monty python), Truckers - Prachetta  i pieczęć i znak - grahama hancocka. dużo śpię a po pracy jestem zmęczony, wciąż zaleczam resztki grypy. w środku się cieszę, bez powodu. myślę, że zaczynam mieć coś na kształt przyjaciół. Przyjaciele są ważni, i to wszystko, co sprawia, że jesteś bez skrępowania sobą i za to właśnie jesteś lubiany. po prostu.


 


 


 


 


e-blogi.pl zymzym.info
  e-blogi.pl  [załóż bloga!] rsssubskrybuj
[zamknij reklamy]